Z powodu nienapisania ani jednego opowiadania od dwóch miesięcy poniższe postaci otrzymują upomnienia:
* Raphel - drugie,
* Vaessaria - drugie,
* Shu - pierwsze,
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vaessaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vaessaria. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 września 2018
poniedziałek, 25 czerwca 2018
Od Vaessarii
Przechodząc przez las postanowiłam, że udam się na Klif Wolności. To miejsce wydało mi się odpowiednie, aby trochę pomyśleć. Szłam wydeptaną przez innych mieszkańców wyspy drogą podziwiając otaczającą mnie naturę. Po paru minutach byłam na miejscu. Usiadłam na brzegu i patrzyłam jak moje nogi wiszą nad ogromną przepaścią. To miejsce pozwalało na chwilę odpoczynku. Widoki były niesamowite, na horyzoncie były zarysy innych wysp, a na niebie latały białe mewy. Jedne spadały w dół, aby złowić jakąś rybę, a inne zwyczajnie latały między chmurami. Po chwili namysłu spróbowałam przejąć na moment jakąkolwiek moc. W pewnym momencie poczułam jakąś ciemną aurę. Natychmiast wstałam i zaczęłam się rozglądać dookoła siebie, lecz nic nie znalazłam. Zamknęłam oczy i postanowiłam iść w kierunku tej mrocznej aury. Mijając przeróżne drzewa i krzewy coraz mocniej ją wyczuwałam. Zaniepokoiło mnie to, ponieważ nigdy nie czułam, aż tak silnej i ciemnej aury. Gdy byłam wystarczająco blisko, weszłam w gęstsze krzaki i obserwowałam. Po chwili zaczęła się zbliżać postać będąca jej właścicielem. Był to młody mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Spróbowałam przejąć na chwilę jego moce, ale ku mojemu zdziwieniu się nie dało. Po drodze napotkałam jakąś niewidzialną barierę, która nie pozwalała na ich przybranie. Teraz, on naprawdę zaczął wzbudzać we mnie wewnętrzny niepokój. Postanowiłam przesunąć się trochę bliżej i niechcący złamałam gałąź, a chłopak natychmiast odwrócił się w moją stronę.
<Vladimir?>
piątek, 1 czerwca 2018
Upomnienia
*Akihiro otrzymuje 2. upomnienie za brak aktywności.
*Vaessaria otrzymuje 1. upomnienie za nienapisanie żadnego opowiadania w ciągu ostatnich 2. mies.
*Vaessaria otrzymuje 1. upomnienie za nienapisanie żadnego opowiadania w ciągu ostatnich 2. mies.
poniedziałek, 26 marca 2018
Od Vaessarii- C.D. Coeli
-Rozumiem- zamyśliłam się- a wiesz może jakie ta heroina ma moce?
Coela spojrzała na mnie z widocznym w oczach zrezygnowaniem
-Vaessaria...- powiedziała cicho- Nie wiem
Spojrzałam na nią. Stwierdziłam, że dowiem się sama
-Skoro muszę- powiedziałam i wzięłam głęboki oddech- to chodźmy
Coela szła przede mną przodem i prowadziła mnie przez las. Idąc podziwiałam drzewa, wszystko o tej porze roku powinno być obsypane śniegiem, a było soczyście zielone. Po chwili wyszłyśmy na łąkę
-Za chwilę będziemy na miejscu- powiedziała i sprawnie ominęła kamień stojący na naszej drodze
-Czyli ktoś tam będzie mnie pilnować?- zapytałam z lekkim uśmiechem na twarzy próbując szybko znaleźć jakiś plan
-Z tego co słyszałam- odwróciła lekko głowę, żeby sprawdzić czy za nią idę- tak
Nie odpowiedziałam jej tylko dalej za nią szłam. Po paru minutach pojawił się duży budynek, który zapewne był internatem. Coela odprowadziła mnie prawie pod same drzwi
-To ja cię już tutaj zostawię, do zobaczenia- powiedziała i odeszła zostawiając mnie samą
Pomachałam jej na pożegnanie, po czym stanęłam, uspokoiłam się i spróbowałam wyczuć ile osób jest w budynku. Gdy pojawiały się pierwsze zarysy postaci one nagle zniknęły, a mnie zakręciło się w głowie. Szybko otworzyłam oczy, a obok mnie stała jakaś kobieta ubrana w białe szaty. Spróbowałam znowu użyć moich umiejętności, ale to na nic, ponieważ ponownie zakręciło mi się w głowie. Nagle poczułam ukłucie na nadgarstku i automatycznie otworzyłam oczy. Na moim ręku znajdował się mały, metalowy przedmiot, który miał niebieski kamień na środku. Za każdym razem gdy próbowałam użyć moich mocy on zaczynał pobłyskiwać światłem
-Nie próbuj niczego zrobić swoją mocą, jeśli spróbujesz zostaniesz uśpiona przez to urządzenie- powiedziała zimnym głosem kobieta i wskazała skinieniem głowy na przedmiot, na mojej ręce
-Dobrze- powiedziałam i spojrzałam na nią z pogardą- Jestem tylko ciekawa jak ty byś się czuła w mojej sytuacji
Oczekiwałam jakiejś reakcji z jej strony, ale kobieta spojrzała się na mnie tylko z obojętnym wyrazem twarzy i zaczęła prowadzić w głąb internatu
-Dlaczego nas tu trzymacie?- zapytałam szybko, wiedząc, że nie przyniesie to żadnego efektu- Po co my jesteśmy wam potrzebni?
Dziewczyna nie odpowiedziała i dalej prowadziła mnie, aż do drzwi, które prowadziły na długi korytarz. Gdy stałyśmy pod tym wejściem podała mi klucze z numerem 10 i odczepiła urządzenie, po czym schowała je do kieszeni
-Nie próbuj niczego zrobić- powiedziała z zadowoleniem w głosie
Odpowiedziałam jej cichym pomrukiem i przeszłam przez wrota. Po chwili znalazłam pokój z numerem 10 i weszłam do środka. Był to mały, szary pokój z podłogą wyłożoną panelami. W lewym rogu stało małe, białe łóżko, a na nim leżała czarna kołdra. Po prawej stronie był stolik i dwa krzesła, a na wprost drzwi było okno. Podeszłam do łóżka, podniosłam kołdrę do góry, położyłam się na bardzo wygodnym łóżku, przykryłam kołdrą i zamknęłam oczy. Po paru minutach usnęłam.
<Coela?>
Od Vaessarii- C.D. Coeli
Zastanowiłam się nad słowami Coeli
-W sumie... To nawet dobry pomysł- odpowiedziałam jej- Ale z drugiej strony, co to da? Jeśli zależy im na trzymaniu nas tutaj to albo zabiją tych, którzy będą stawiać opór, albo zwyczajnie nas ukarzą
Coela wydawała się przez chwilę zamyślona
-Tak, ale spój...- przerwałam jej
-Nie, nie chcę o tym myśleć- w momencie, w którym to powiedziałam do moich oczu napłynęły łzy- gdzieś, nawet nie wiem już gdzie jest moja wioska, którą zamieszkuje 30 osób.
Spojrzałam szybko na swoje obuwie i odczekałam chwilę, żeby się nie popłakać. Gdy już czułam, że wyglądam w miarę normalnie, podniosłam głowę
-Oni nie mogą być sami- powiedziałam
Coela nie odpowiadała i patrzyła mi w oczy. Po chwili złapała mnie za rękę
-Nie martw się, wyjdziemy stąd- kąciki jej ust lekko się podniosły w górę
-Przepraszam- odpowiedziałam cicho i szybko- Poszukam jakichś książek, może dzięki nim będziemy chociaż mogli odwzorować wygląd i moce innych stworzeń. Musi być jeszcze jakieś inne wyjście oprócz buntu.
-Wątpię, że coś znajdziesz- odpowiedziała Coela i usiadła przy małym stoliku w rogu biblioteki, a ja zabrałam się do poszukiwań
Szybko odnalazłam półkę z baśniami, legendami i powieściami fantasy, ale była ona pusta. Cofnęłam się do początku biblioteki i zaczęłam powoli przeglądać regały
-Jestem pewna, że tutaj coś jest- powiedziałam sama do siebie
Poszukiwania rozpoczęłam od działu z roślinami. W książkach nie było żadnej pomocy. Nic nie mogło mi pomóc w odtworzeniu obrazu danej rasy. Miałam nadzieję, że coś później się znajdzie.
***
Po dwóch godzinach poszukiwań stwierdziłam, że to nic nie da. W każdej książce były jakieś bezsensowne informacje. Podczas szukania zastanawiałam się czy jest jakiś inny sposób na wyjście stąd i wpadłam na pewien pomysł. Gdybym sobie coś wyobraziła wystarczająco realistycznie udałoby mi się mieć każdą moc, ale póki co moje moce mają własne życie. Muszę ćwiczyć. Gdy zamknęłam książkę, którą aktualnie miałam w dłoniach, wyjrzałam na zewnątrz. Na dworze robiło się ciemno, a ja nawet nie miałam gdzie się położyć
-Coela- powiedziałam- czy jest tu w okolicy jakieś puste mieszkanie albo najlepiej jakaś większa pusta przestrzeń?
<Coela?>
sobota, 24 marca 2018
Od Vaessarii- C.D. Coeli
-Mówisz, że żadna się nie powiodła?- zapytałam cicho- Może nie mieli odpowiedniej mocy, żeby stąd uciec.
Spojrzałam na nią i zaczęłam się zastanawiać nad tym jak stąd uciec. Pomimo tego, że nie odpowiadało mi władanie ludem Sottru to nie mogłam ich tak zostawić
-Co masz na myśli?- zapytała zaciekawiona.
Gdybym lepiej umiała używać swojej mocy, to w tej chwili bym wracała do domu, ale oczywiście nic nigdy ze mną nie chce współpracować. Przez chwilę jeszcze rozglądałam się po okolicy i zastanawiałam się co zrobić. Po chwili jednak wpadłam na pewien pomysł dotyczący ucieczki z tego pięknego miejsca
-Macie tu może jakąś bibliotekę?
-Tak, a dlaczego pytasz?- zapytała mnie i spojrzała na otaczającą nas roślinność
-A, nie ważne- uśmiechnęłam się ciepło- zaprowadzisz mnie do niej?
Kobieta spojrzała na mnie i zaczęła się wahać, ale po dłuższej chwili zgodziła się i ruszyłyśmy do biblioteki. Po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Biblioteka była ogromna. Na każdej półce były ustawione książki, na których zalegał kurz. Przez okna w dachu do pomieszczenia wpadały promienie słońca, które oświetlały książki i globusy ustawione na podłodze złożonej z brązowych i białych kafelków. Podeszłam do najbliższej półki i przejechałam po niej ręką. Gdy ją podniosłam, otrzepałam ją z kurzu znajdującego się na moich palcach i zadałam pytanie Coeli:
-Wiesz może czy jest tu jakaś książka o różnych nadnaturalnych rasach i ich mocach?
Żeby zmienić moc, muszę zobaczyć, a teraz, z tą książką, będę miała na to szanse. Jeśli znajdę moc, która pozwoli nam uciec z tej przeklętej wyspy i uda mi się ją zdobyć, będziemy wolni.
<Coela?>
piątek, 23 marca 2018
Od Vaessarii
Powoli odzyskuję świadomość i wiem co się dzieje dookoła mnie. Wstaję i ostrożnie idę przed siebie. Gdy nabieram większej pewności, zaczynam biec. Otaczają mnie piękne, zielone i wysokie drzewa, szybko wbiegam na jedno z nich i próbuję dostrzec kogoś, aby móc dowiedzieć się co tu robię. Po kilku minutach, które ciągnęły się w nieskończoność dostrzegam jakąś kobietę. Staram się skupić i spróbować odkryć moce i rasę dziewczyny. Wreszcie, po paru próbach dowiaduję się, że to leśna elfka, a jedną z jej mocy jest sterowanie roślinnością. Zeskoczyłam tuż przed nią. Kobieta jest zdziwiona i bez chwili wahania sięga po łuk. Elfka zaczęła naciągać cięciwę, a ja szybko przejęłam jej moc, dzięki której mogłam sterować roślinnością i sprawiłam, że oplotły ją korzenie drzew. Łuk wypadł jej z dłoni, a ona spojrzała się na mnie z lekkim szokiem na twarzy. Odebrałam jej łuk i położyłam za sobą, po czym podałam jej rękę, i usunęłam z niej korzenie. Dziewczyna postanowiła nie przyjąć mojej dłoni i wstała sama. Wzięłam do ręki łuk, aby po chwili oddać go kobiecie.
-Przepraszam cię- powiedziałam cicho- chciałam się tylko zapytać czy wiesz może co to za miejsce
Gdy tylko to powiedziałam nastąpiła cisza. Elfka wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała. Wodziła po mnie wzrokiem. Nie wiedziałam co mam w tej chwili zrobić, więc ponownie zapytałam:
-Wiesz co to za miejsce?- po chwili namysłu dodałam jeszcze- Jak w ogóle się nazywasz?
<Coela?>
-Przepraszam cię- powiedziałam cicho- chciałam się tylko zapytać czy wiesz może co to za miejsce
Gdy tylko to powiedziałam nastąpiła cisza. Elfka wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała. Wodziła po mnie wzrokiem. Nie wiedziałam co mam w tej chwili zrobić, więc ponownie zapytałam:
-Wiesz co to za miejsce?- po chwili namysłu dodałam jeszcze- Jak w ogóle się nazywasz?
<Coela?>
czwartek, 22 marca 2018
Czwarta mieszkanka- Vaessaria
Na naszą Wyspę wbrew swojej woli została sprowadzona kolejna istota, a mianowicie kobieta kameleon imieniem Vaessaria złapana w małej wiosce o nazwie Sottru. Z racji jej umiejętności tutejsi naukowcy nakazali jej się uczyć na stanowisko przyszłej wojowniczki.

Powitajmy ją z wszelkimi honorami należnymi młodej damie, która jeszcze niedawno była uznawana za bóstwo.
Profil kameleona- Vaessaria
Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć.
Napoleon Hill
Imię: Vaessaria (czyt. Waesaria), dla bliskich Vessi (czyt. Wessi)
Płeć: Kobieta
Wiek: 230 lat (około)
Gatunek: Baśniowy
Rasa: Kameleon
Głos: Melissa Benoist
Stanowisko: Wojowniczka
Tatuaż:
Tatuaż jest wykonany na jej nadgarstku.
Charakter: Vaessaria to kobieta, która zawsze ma odmienne zdanie. Gdy mieszkała w Sottru, nauczyła się, że nie może przed nikim pokazywać jaka jest naprawdę. Na pozór jest zimną, zamkniętą w sobie osobą. W głębi duszy jednak jest młodą, uroczą i zagubioną dziewczyną, która nigdy nie miała nikogo bliskiego. Pomimo wszystko zawsze służy pomocą i jest bardzo energiczną osobą. Wszystko co robi, robi szybko, ale i dokładnie. Bardzo szybko przywiązuje się do ludzi, co jest jej słabym punktem.
Cechy fizyczne: Vessi jest bardzo zwinną i szybką osobą. Ma wyrobione mięśnie przez walkę mieczem. Jej słabym punktem jest lewa noga. Podczas przebywania w Sottru walczyła z jednym z buntowników, który przez chwilę jej nie uwagi złamał jej rękę, która nigdy dobrze się nie zrosła przez co bardzo często ma problemy w walce. Na szczęście ten defekt nadrabia zdolnościami.
Moce:-potrafi zmieniać moc/rasę/gatunek, ale tylko wtedy, gdy widzi osobę o danym gatunku/rasie/mocy (nie umie jeszcze dobrze nad tym panować)
-niezwykła szybkość
Partner/ka: Jest osobą biseksualną i nie znalazła jeszcze drugiej połówki.
Rodzina: Nigdy jej nie poznała.
Kraj pochodzenia: Nie zna swojego pochodzenia, ale dopóki nie została przewieziona na wyspę żyła w małej wiosce- Sottru, gdzie była uważana za jednego z bogów. Ludzie tam byli czarnej karnacji, a Vessi jako jedyna miała białą jak śnieg cerę. Miejsce to znajdowało się między dwoma rzekami Sot i Tru, dzięki którym powstała nazwa wioski. W Sottru było dokładnie 13 domków z pięknymi fioletowymi dachami i beżowymi ścianami. Zaraz za domkami znajdował się większy dom, który był domem Vessi. Wszystkie zgromadzenia, zebrania i spotkania odbywały się właśnie w tej chacie. Za nią były pola uprawne. Między ziemiami uprawnymi było zejście do podziemnej jaskini, w której był posąg Vaessarii i paru innych bóstw. Ludzie zbierali się tam w południe i modlili lub składali dary. Vaessaria zazwyczaj tą zbiorową modlitwę spędzała w jaskini, w górach, niedaleko rzeki Sot. Znajdowało się tam łóżko, mały stolik i dwa krzesła. Tylko Vessi wiedziała, gdzie było wejście do tego miejsca. W tej jaskini czuła się wolna. Zainteresowania: Vessi uwielbia śpiewać i rzeźbić. Gdy była młodsza, zawsze pomagała ludowi rzeźbić. Poza tym jest urodzoną wojowniczką. Potrafi władać łukiem i mieczem. W walce mieczem w Sottru była najlepsza.
Historia: Pewnego dnia obudziłam się w środku lasu, nie wiedziałam co mam robić, więc wstałam i poszłam przed siebie. Po pewnym czasie dotarłam do małej wioski o nazwie Sottru. Tam odkryłam swoje niezwykłe umiejętności, przez co tamtejsza ludność zaczęła mnie uważać za bożka zwanego Avaesorru i władcę. Żyłam w tej wiosce przez 120 lat. Po tym czasie wybuchła wojna z ludźmi, którzy odróżniali się od jej ludności kolorem skóry. Jako władczyni musiałam prowadzić wojnę, a wrogowie to wykorzystali i mnie złapali. Nie mogłam użyć swoich umiejętności, ponieważ, aby to uczynić musiałabym chociaż zobaczyć kogoś, kto miałby potrzebne do ucieczki zdolności. Ludzie przeprowadzali na mnie różne badania, a za każdym razem gdy próbowałam się bronić, traciłam przytomność. Po kilku tygodniach zostałam uśpiona i przewieziona na tę wyspę.
Inne zdjęcia:
*
Upomnienia: 2/3
Towarzysz/ka: ----
Właścicielka: lady6- howrse
Płeć: Kobieta
Wiek: 230 lat (około)
Gatunek: Baśniowy
Rasa: Kameleon
Głos: Melissa Benoist
Stanowisko: Wojowniczka
Tatuaż:
Tatuaż jest wykonany na jej nadgarstku.
Charakter: Vaessaria to kobieta, która zawsze ma odmienne zdanie. Gdy mieszkała w Sottru, nauczyła się, że nie może przed nikim pokazywać jaka jest naprawdę. Na pozór jest zimną, zamkniętą w sobie osobą. W głębi duszy jednak jest młodą, uroczą i zagubioną dziewczyną, która nigdy nie miała nikogo bliskiego. Pomimo wszystko zawsze służy pomocą i jest bardzo energiczną osobą. Wszystko co robi, robi szybko, ale i dokładnie. Bardzo szybko przywiązuje się do ludzi, co jest jej słabym punktem.
Cechy fizyczne: Vessi jest bardzo zwinną i szybką osobą. Ma wyrobione mięśnie przez walkę mieczem. Jej słabym punktem jest lewa noga. Podczas przebywania w Sottru walczyła z jednym z buntowników, który przez chwilę jej nie uwagi złamał jej rękę, która nigdy dobrze się nie zrosła przez co bardzo często ma problemy w walce. Na szczęście ten defekt nadrabia zdolnościami.
Moce:-potrafi zmieniać moc/rasę/gatunek, ale tylko wtedy, gdy widzi osobę o danym gatunku/rasie/mocy (nie umie jeszcze dobrze nad tym panować)
-niezwykła szybkość
Partner/ka: Jest osobą biseksualną i nie znalazła jeszcze drugiej połówki.
Rodzina: Nigdy jej nie poznała.
Kraj pochodzenia: Nie zna swojego pochodzenia, ale dopóki nie została przewieziona na wyspę żyła w małej wiosce- Sottru, gdzie była uważana za jednego z bogów. Ludzie tam byli czarnej karnacji, a Vessi jako jedyna miała białą jak śnieg cerę. Miejsce to znajdowało się między dwoma rzekami Sot i Tru, dzięki którym powstała nazwa wioski. W Sottru było dokładnie 13 domków z pięknymi fioletowymi dachami i beżowymi ścianami. Zaraz za domkami znajdował się większy dom, który był domem Vessi. Wszystkie zgromadzenia, zebrania i spotkania odbywały się właśnie w tej chacie. Za nią były pola uprawne. Między ziemiami uprawnymi było zejście do podziemnej jaskini, w której był posąg Vaessarii i paru innych bóstw. Ludzie zbierali się tam w południe i modlili lub składali dary. Vaessaria zazwyczaj tą zbiorową modlitwę spędzała w jaskini, w górach, niedaleko rzeki Sot. Znajdowało się tam łóżko, mały stolik i dwa krzesła. Tylko Vessi wiedziała, gdzie było wejście do tego miejsca. W tej jaskini czuła się wolna. Zainteresowania: Vessi uwielbia śpiewać i rzeźbić. Gdy była młodsza, zawsze pomagała ludowi rzeźbić. Poza tym jest urodzoną wojowniczką. Potrafi władać łukiem i mieczem. W walce mieczem w Sottru była najlepsza.
Historia: Pewnego dnia obudziłam się w środku lasu, nie wiedziałam co mam robić, więc wstałam i poszłam przed siebie. Po pewnym czasie dotarłam do małej wioski o nazwie Sottru. Tam odkryłam swoje niezwykłe umiejętności, przez co tamtejsza ludność zaczęła mnie uważać za bożka zwanego Avaesorru i władcę. Żyłam w tej wiosce przez 120 lat. Po tym czasie wybuchła wojna z ludźmi, którzy odróżniali się od jej ludności kolorem skóry. Jako władczyni musiałam prowadzić wojnę, a wrogowie to wykorzystali i mnie złapali. Nie mogłam użyć swoich umiejętności, ponieważ, aby to uczynić musiałabym chociaż zobaczyć kogoś, kto miałby potrzebne do ucieczki zdolności. Ludzie przeprowadzali na mnie różne badania, a za każdym razem gdy próbowałam się bronić, traciłam przytomność. Po kilku tygodniach zostałam uśpiona i przewieziona na tę wyspę.
Inne zdjęcia:
*
Upomnienia: 2/3
Towarzysz/ka: ----
Właścicielka: lady6- howrse